Wyjazd na Okinawę

Oto kilka migawek z Okinawy: cytaty z maili i zdjęcia od naocznego świadka wydarzeń — Czarka.

Dzień I

"(...) a tam gdzie na mapie z hotelu zaznaczona jest plaża — dzisiaj budują olbrzymią autostradę. Zwiedzaliśmy jeszcze pałac Shurijo. Po zwiedzeniu komnat królewskich ustaliliśmy z Adamem, że tak będzie wyglądać nasze nowe dojo — prostota, drewno i papier."

Dzień II

"(...) Jesteśmy już po pierwszym treningu. Najpierw spotkanie przed bramą BUDOKAN (to olbrzymi obiekt z kilkoma salami do ćwiczeń i z zapleczem gdzie ćwiczą wszystkie style z Okinawy, obiekt chyba jest państwowy). Przyjechali ludzie z całego świata: Australia, Nowa Zelandia, USA, Szwecja itd. oraz kilkunastoosobowa grupa z Rosji. (...) Kiedy wszyscy się już zebrali przed wejściem do Budokan, cichutko i niepostrzeżenie zjawił się Sesnsei Higaonna, uśmiechnięty jak zwykle przywitał się ze wszystkimi. Najpierw godzina treningu dla 3 danów i wyżej. Ćwiczyli Tenscho i Kururumfę. Ja patrzyłem tylko na Morio, jest niesamowity — 70 letni mężczyzna z tak ogromną siłą i energią, a przy tym ruchy miękkie i niewymuszone, no i cały czas uśmiechnięty!!!

(...)Wczoraj wieczorem mieliśmy pierwszy trening w Dojo Sensei Higaonna. Malutka sala bez szatni i łazienki, do sali wchodzi się od razu z ulicy. Trening z Sensei to zupełna inna bajka — nie ma bezsensownego skakania, jest tylko wiele powtórzeń podstawowych technik, a on z uśmiechem ale zdecydowaniem w głosie poprawia, koryguje, pokazuje. Dzisiaj rano ponownie trening w Dojo tylko z podziałem na grupy. Od 9 do 10 czwarte dany i wyżej od 10.30 do 12.00 pozostali ale bez wyższych stopni. Znamienne, że niższym stopniom poświęcił więcej czasu. Przed treningiem ustawił nas według wzrostu, żeby nas lepiej widzieć."

Dzień III

"Przed treningiem Sensei wyszedł przed Dojo i zaczął ustawiać nasze buty, które zostawiliśmy przed treningiem. Dla niego ważne było aby wszystkie stały piętami w stronę Dojo i było ułożone równiuteńko. Dla nas Europejczyków nie ma to żadnego znaczenia, przecież to tylko buty przed Dojo. Widząc z jaką pieczołowitością i troską ustawiał cudze buty miało się wrażenie, że wykonuje najważniejszą dla niego czynność. Chciał nam też dać do zrozumienia, że tu się nie ćwiczy karate tylko studiuje sztukę walki i jeżeli nie zrozumiemy, że każdy szczegół jest tu ważny to chyba niepotrzebnie tracimy czas na trening."

"(...) Po kilku dniach w Japonii mogę coś powiedzieć o tym kraju. Przede wszystkim jestem pod wrażeniem ich sposobu odżywiania. Jedzą tylko lekkie potrawy: ryby, owoce morza, niewiele ilości gotowanego mięsa, ryż, makaron, warzywa, buliony. Żadnego pieczywa, ziemniaków, smażonego mięsa w dużych kawałkach, gęstych sosów. I to chyba jest powód, że tutaj jest najdłuższa średnia życia na świecie.

(...) Jedzenie pałeczkami jest tak dziecinnie proste i wygodne, że nie wiem czy po powrocie do domu będę używał widelca.

Druga rzecz, która podoba mi się to ich uprzejmość. Na każdym kroku kłaniają się (...) Okazją do ukłonu jest wszystko: przywitanie, podziękowanie, pojawienie się w sklepie czy w restauracji, złożenie zamówienia, płacenie rachunku, zadanie pytania, a nawet zejście z drogi na ulicy. Przy tym wykonują to naturalnie i bez przesadnej wylewności z gracją i dbałością o szczegół jak większość zachowań w Japonii.

Denerwujące jest u nich niestety postępująca amerykanizacja, czego przykładem jest niezrozumiałe świętowanie Bożego Narodzenia. Wszędzie, na ulicy w sklepie, hotelu, restauracjach ustawili choinki z bombkami, mikołajami, reniferami oraz innymi gadżetami świątecznymi. (...) choinki ze sztucznym śniegiem na gałązkach obok rosnących palm i kwitnących krzewów wyglądają nienormalnie. Do szału doprowadzają mnie amerykańskie kolędy grane dzień i noc na korytarzu naszego hotelu. (...)

Adam jest już po egzaminie."